poniedziałek, 17 listopada 2014

Kościół... (9)


Przekleństwo pieniądza
Judasz powieszony


Św. Mateusz Ewangelista [103] nie dobiera słów, kiedy lakonicznie nas informuje o dalszych losach zdrajcy: Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. Fresk z martwym ciałem wiarołomcy, kołyszącym się wśród krakania wron na wietrze, jak to widzimy na jednej ze scen z filmu Franco Zaphirelliego[1], ukazuje najtragiczniejszy epizod zdrady w dziejach Ludzkości. A tak właściwie to jest świadectwem o przekleństwie bogactwa, jakie dają pieniądze. Judasz jest tajemniczą ofiarą przekleństwa pieniądza – pisze Papini [104], poczym ostrzega nas przed jego omamieniem słowami, z których – jak także z tego fresku przed naszymi oczami – tchnie groza zatracenia:

Pieniądz niesie ze sobą jedynie brud rąk, które nim manipulują, ale i niezmywalne piętno zbrodni. Pomiędzy wszystkimi rzeczami, które stworzył człowiek do zbrukania siebie i Ziemi, pieniądz jest najgorszą. Te krążki wykonane z metalu, które codziennie przechodzą z ręki do ręki jeszcze bardziej brudnej i skrwawionej, dotykane są przez chciwe ręce złodziei, kupców, bankierów i krezusów, te okrągłe i lepkie wytwory mennic pożądane przez wszystkich i oczekiwane, kradzione, wydzierane ludziom na najróżniejsze sposoby, a tak ukochane - niejednokrotnie ponad życie; te nieczyste kawałki materii, pokryte obrazkami, które bandyta daje rabusiowi, nieprzyjaciel zdrajcy, oszust złodziejowi, heretyk świętoszkowi; te pachnące i brudne pomocnice zła, które namawiają syna bo zabicia ojca, żonę by zdradziła męża, brata by oszukał brata, ubogiego złoczyńcę by przeklął złoczyńcę bogatego, sługę by okłamał swego pana, zbója by obrabował podróżnego, naród by napadł na inny naród: te pieniądze, te odłamki materii są najgorszym wynalazkiem człowieka. Pieniądz, który zabił już tylu ludzi, pewnego dnia zabije tysiące i miliony dusz.

Tak jak zabił duszę Judasza…    
          

Poniżony, a przecież Król
Jezus cierniem ukoronowany


         Dzięki ludrovskiemu mistrzowi jesteśmy świadkami ukoronowania cierniem głowy Chrystusa. Rzymskie jednostki wojskowe w podległych Rzymowi koloniach składały się zazwyczaj z oddziałów pomocniczych z innych okupowanych narodów. W Judei były to oddziały złożone najczęściej z ludów wrogich Żydom. Jak to wspomina Gerhard Kroll [105], tylko w takim świetle zrozumiemy następującą scenę, którą opisuje św. Marek [106] ze wszystkimi jej okolicznościami:
Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium i zwołali cała kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: „Witaj Królu Żydowski!”. Przy tym bili go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.

Biczowanie wykonali legioniści na podstawie rozkazu, ale teraz, kiedy tego już spróbowali, nie mieli żadnych zahamowań przed okrutną zabawą. Do teraz wykonywali swoją powinność, a teraz chcą się zabawić – a zachęty do niej dodał im krzyk, który dobiegł do nich od Żydów na placu, że Tego tutaj przed nimi mianowali żydowskim królem:
Jeden z żołnierzy narzucił na niego szkarłatny płaszcz – czerwone okrycie legionistów – na plecy czerwone od krwi. Drugi zrobił cierniową koronę na kształt wieńca i włoży Mu na głowę. Trzeciemu niewolnik poda trzcinę, a żołnierz na siłę wepchnie Mu ją do ręki, a potem wśród wielkiego śmiechu posadzili na krześle. Podchodzą do niego i głośno ryczą: „Bądź pozdrowiony królu żydowski!”
Wbrew pióru Giovanniego Papiniego i pędzlowi ludrovskiego mistrza, możemy się wszak domyślić, że się chyba nie uspokoją z tą zabawą: wielu jeszcze uderzy Jezusa w twarz, inni będą w nią pluli; dalszemu złośliwość podpowie by Mu wyrwać trzcinę z ręki i bić nią po Jego głowie. Ciernie korony wbijają się coraz głębiej w skórę i wytwarzają wokół głowy krwawiącą obręcz poniżenia.
No i mamy historyczny obraz: fresk cierniem ukoronowanego Chrystusa.         


„Oto człowiek!“
Jezus skazany na śmierć


Piłat zakładał, że ubiczowanie Jezusa uspokoi zgromadzony tłum. Przyglądał się biczowaniu i koronowaniu cierniem. Całkiem przekonany o bezsilności i nieszkodliwości tego śmiesznego następcy tronu, wyszedł z budynku sądu i odpowiedział na wrzask tłumu jak człowiek, który jest absolutnie przeświadczony o swej słuszności i pewien swych słów: A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: „Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy.” [107] Tym samym rzymski dostojnik chciał powiedzieć, że pomimo stanu, w jakim ten człowiek się znajduje możecie widzieć, że uznaję go za nieszkodliwego. W tej samej chwili legioniści przywiedli Jezusa w żołnierskim płaszczu na swych ranach i z cierniową koroną na głowie, spod której wyciekały strużki krwi. Ofiarę tego postępowania przedstawił Żydom sam Piłat słowami – Ecce homo! - Oto człowiek! [108]

Piłatowi było dane tylko raz w ciągu swego życia spojrzeć w oczy Prawdzie, Najwyższej Prawdzie, wcielonej w człowieka, a nie zobaczył jej – napisze o tej scenie prawie dwa tysiąclecia później Giovanni Papini [109]. – Prawda, która mogłaby go wskrzesić i zrobić innym człowiekiem, stoi przed nim uwięziona w ludzkim ciele, pokryta prostymi szatami, z pokrwawioną twarzą i związanymi rękoma. Kogoś, kto by mu powiedział, że tylko dlatego, że rozmawiał z Jezusem, że się z Nim spotkał, albo że Go skazał na krzyż, jego imię przejdzie do historii i co jest pohańbione i przeklęte, będzie znane wszystkim ludziom na stulecia, gdyby mu ktoś to wszystko powiedział, to uznałby go za głupca. Piłat jest ślepy tą straszną i nieusuwalną ślepotą, ale Chrystus tego dnia odpuści także jemu, bo ślepi widzą jeszcze mniej od tych, co robią.

Ludrovski mistrz uchwycił tą scenę w sposób sobie właściwy. Motywem tego fresku było to, co robił Piłat – czy chodziło mu o ludzkie potraktowanie więźnia czy tylko o wysłanie komunikatu Żydom – spójrzcie, takim oto jest wasz król? A jeżeli nawet Piłat chciał Jezusa ocalić, to w obliczu ziejącego nienawiścią, wyjącego tłumu wrzeszczącego, by Go ukrzyżował, skapitulował, jak to czytamy u św. Jana:
Tak więc im Go wydał, aby Go ukrzyżowali. Zabrali potem Jezusa. [110]     



[1] Franco Zaphirelli – „Jezus z Nazaretu”, 1977.