piątek, 17 lutego 2017

Kryptonim WUNDERLAND (1)



Na naszej stronie rozpoczynamy przedruk fascynującej książki o bardzo mało znanym epizodzie II wojny światowej, który zaczął wychodzić na światło dzienne w miarę odtajniania niektórych dokumentów byłego ZSRR oraz byłego Paktu Warszawskiego. Badania nad tą sprawą trwają nadal i trudno powiedzieć kiedy poznamy całą prawdę, ponieważ wiele akt jest w dalszym ciągu niedostępne, a nawet te, z których zdjęto pieczęcie "ściśle tajne", nie są zbyt łatwo udostępniane historykom, dziennikarzom i badaczom nieznanego. Niemniej jednak, książka dostarcza niezmiernie ciekawego materiału, od którego chwilami włosy się jeżą na głowie.
Książka pt. "Wunderland" powstała dzięki inspiracji badaczy historii II wojny światowej: dr. Ludvika Soucka z Republiki Czeskiej, Ole-Jonny Braennego z Danii, Clasa Svahna ze Szwecji, Alfredo Lissoniego z Włoch, dr. Franka E. Strangesa z USA, a także Polaków: Joanny Lamparskiej, mgr. Stanisława Siorka z wrocławskiego Exploratora, red. Bogusława Wołoszańskiego z Telewizji Polskiej, red. Bronisława Rzepeckiego z Wizji Peryferyjnych i Czasu UFO, red. Marka Rymuszki z Nieznanego Świata, red. Benity Cempel z Głosu Wybrzeża i in.
Autorzy wyrażając zgodę na opublikowanie tej książki w internecie, jednocześnie zgadzają się na jej bezpłatne kopiowanie, o ile oczywiście kopiujący czyni to wyłącznie w celach prywatnych. Książka jest także dostępna na stronie wydawnictwa "Za Próg" -  http://www.uq.net.au./~zzplistk/ .
Piotr Listkiewicz
Tekst ze strony wydawnictwa "Za próg"
 
O T O    2 5    R O Z D Z I A Ł Ó W   K S I  Ą Ż K I :
Rozdział I
I. Zaczęło się w Peenemünde
Rozdział II
II. Koniec Wilczego Stada
Rozdział  III
III. Tajemnice Kołobrzegu
Rozdział  IV
IV.Zagadki Trójmiasta
Rozdział  V
V. Port w Gdyni - polskie Roswell?
Rozdział VI
VI. "Der Riese" czyli "Olbrzym"
Rozdział VII
VII. Hexenplatz, polskie Roswell 2 i niemieckie UFO w Karkonoszach
Rozdział VIII
VIII. Wehrmacht na Antarktydzie
Rozdział IX
IX. Uranowy szlak Nibelungów
Rozdział X
X. Zakazana strefa Grzechyni
Rozdział XI
XI. U-Booty w "Krainie Cudów"
Rozdział XII
XII. Niemiecki dyskoplan nad Pragą
Rozdział XIII
XIII. Flugzeugwerke Eger
Rozdział XIV
XIV. Bronie V w Protektoracie Czech i Moraw
Rozdział XV
XV. Diabelski skarb w Štčchowicach
Rozdział XVI
XVI. Twierdza Šumava
Rozdział XVII
XVII. Geheime Reichsache Leitmeritz
Rozdział XVIII
XVIII. Ślady prowadzą do Bezejovic
Rozdział XIX
XIX. Czeski Roswell II i inne incydenty
Rozdział XX
XX. Europa po deszczu
Rozdział XXI
XXI. Polarna stacja w... Karkonoszach
Rozdział XXII
XXII. Es kommt der Tag!
Rozdział XXIII
XXIII. Operacja "Broken Arrow"
Rozdział XXIV
XXIV. Powrót astronautów Hitlera
Rozdział XXV
XXV. Spotkania z "Foo-Fighters"

Rozdział 1 - Zaczęło się w Peenemünde
* Na północnym cyplu "Zakazanej wyspy" * "Wyspa Mózgów Niemieckich" * Siedem razy z panopticum Wunderwaffe * Złowieszcza lista wcale się nie kończy: latające dyski, bojowe lasery, śmiercionośne promienie i pioruny kuliste w rękach Nazistów *
Peenemünde jest małą wioską, która - jak mówi jej nazwa - znajduje się nad jednym z trzech rozwidleń ujścia Odry, nad rzeką Peene, leżącej najdalej na zachód w stosunku do dwóch pozostałych ujść: Świny i Dziwny. Przed 1935 rokiem mało kto wiedział o istnieniu tej rybackiej wioski. Jedynie ci, którzy lubili spokój, ciszę i samotność wśród sosnowych lasków i wydm nad brzegiem Bałtyku, wśród krzyku mew i głosów innego ptactwa, wiedzieli o istnieniu tego uroczego kąpieliska. Dziś są tam nawet Naturschutzgebiet Peenemünder Haken u. Struck (rezerwat przyrody) i Lanschaftsschunggebiete Usedom (park krajobrazowy wyspy Uznam), które objęły całą niemiecką część Uznamu jeszcze za czasów istnienia NRD.
W roku 1936 okazało się, że Peenemünde spełnia doskonale wymogi zachowania tajemnicy dla założenia i działalności HVP, czyli Heeres Versuchanstalt Peenemünde (ośrodka badawczego sił lądowych). W roku 1937 postawiono budynki mieszkalne dla naukowców i personelu pomocniczego i od tego momentu HVP rozpoczęł swoją złowrogą działalność w służbie hitlerowskiej machiny wojennej. W jego laboratoriach, pracowniach konstruktorskich i na poligonach miały się jak najszybciej narodzić przyszłe bronie już na samym wstępie nazwane "cudownymi" (Wunderfaffe) lub "odwetowymi" (Vergeltungswaffe). Ta druga nazwa zrodziła się w czasie, gdy Niemcom dobrały się do skóry armie Sprzymierzonych. Były to następujące wynalazki:
* Fi-103 V-1/A-2, zwane latającymi bombami, de facto będące bezpilotowymi samolotami odrzutowymi, których celem były miasta Aliantów - początkowo Londyn, a potem Antwerpia.
* V-2/A-4 była rakietą średniego zasięgu, którą można traktować jako prototyp współczesnych MRBM. Jej payload wynosił 1.000 kg TNT (payload V-1 był o połowę mniejszy). Taka nośność w tym czasie była interesująca, ale za mała, żeby przenieść ówczesną bombę A, której masa wahała się między 5 a 6 tonami. Pewnym rozwiązaniem tego problemu były tzw. "głowice radiologiczne", czyli ładunki kombinowane z materiału wybuchowego kruszącego (np. TNT) w otulinie z radioizotopu (Co-60, J-131 lub Sr-138) z krótkim czasem połowicznego rozpadu. Reminiscencją tej bomby jest obecnie bomba neutronowa (albo „brudne” bomby jądrowe – marzenie wszelkiej maści terrorystów z al.-Quaedy czy al-Ansar al-Islam, itp. ugrupowań). Do konstrukcji tego rodzaju broni w III Rzeszy na szczęście nie doszło, ale Alianci bardzo liczyli się z możliwością jej wynalezienia i użycia - jej wykrycie i unieszkodliwienie było jednym z celów misji ALSOS.
* V-3, zwane również "Tausendfüssler", Schnelle Elise" lub "Hochdrückpumpe" - było superdziałem o kalibrze wprawdzie tylko 152 mm, ale za to o długości lufy wynoszącej aż 127 metrów. Miało ono miotać trzymetrowej długości pociski na odległość 200 km, co stwarzało możliwość ostrzeliwania Londynu przez Kanał La Manche. Faszyści próbowali wybudować działobitnię V-3 w okolicach miejscowości Mimoyeques, ale budowa została zniszczona przez nalot dywanowy raz na zawsze.
* V-4 to rozwojowy wariant pilotowanej latającej bomby V-1. Dzięki niesamowitej odwadze pilotki doświadczalnej numer 1 III Rzeszy, kpt. Hannie Reitsch, hitlerowskim uczonym udało się rozpracować aerodynamikę V-1, zaś jej loty zainspirowały Japończyków do skonstruowania pilotowanej latającej bomby "Okha" lub "Oka" dla swych lotników-samobójców, kamikadze.
* V-5 to "Natter" albo Bachl Ba-349 A,B i C, która była kolejną wersją rakietoplanu. Była to broń, która potencjalnie mogła odwrócić losy II wojny światowej. Ponaddźwiękowy samolot rakietowy uzbrojony w niekierowane pociski rakietowe "Orion" albo "Föhn" stanowil poważne zagrożenie dla bombowych wypraw aliantów nad Niemcy i tak na dobrą sprawę, był bronią, która wyprzedziła swój czas. Rozwojowymi wersjami "Nattera" były rakietoplany "Bell X-1", "Bell X-2" i "Bell X-15 Flying Dagger", na których Charles "Chuck" Yeager bił rekordy prędkości lotu, co z kolei uchyliło nam drzwi do Kosmosu.
* V-6 czyli "Urzel" - były to rakiety wystrzeliwane spod wody, z pokładu okrętów podwodnych. Ich następną generacją są dzisiejsze ICBM wystrzeliwane z pokładów rakietowych łodzi podwodnych. Niemcy pracowali nad tym już w latach 40.
* V-7 "Haunebu" wersje 1 do 9, zwane również "Vril". Były to latające dyski z dużym payloadem, prędkością i manewrowością, w dodatku niewidzialne dla radarów - czyli, można powiedzieć: UFO w służbie Hitlera.
Gdybyś czytelniku myślał, że dotarliśmy już do końca tej dziwnej listy, to bardzo byś się mylił, bowiem dopiero teraz zaczynają się prawdziwe "cuda":
* V-8 to latające dyski różnych typów. Chodziło tu prawdopodobnie o rozwinięte konstrukcje "Haunebu"/"Vrila" z lepszymi właściwościami. Czyżby prawdziwym było domniemanie, że Niemcy zbudowali różne typy tych dyskoplanów, w tym typy przystosowane do lotów kosmicznych - jak twierdzą niektóre źródła?
* V-9 czyli czołgi wykonane z jednego kawałka metalu. Taka maszyna byłaby praktycznie odporna na wszelkie uderzenia konwencjonalnych, podkalibrowych i kumulacyjnych pocisków ppanc, a także byłaby odporna na uderzenia czynników rażących wybuchów jądrowych. Innymi słowy, faszyści szykowali się do stworzenia pojazdów bojowych atomowego pola walki!
* V-10 czyli działo ultradźwiękowe. Niemcy rzeczywiście nad czymś takim pracowali i wg red. Bogusława Wróbla z Exploratora, idzie tu o V-9 "Schallkanone" - działo dźwiękowe, którego działanie opierało się na eksplozji materiału wybuchowego w ognisku zwierciadła parabolicznego, co wywoływało fale dźwiękowe niszczące system nerwowy na odległość do 50 m. Badania nad tą bronią trwały aż do kwietnia 1945 r.
* V-11 to lasery bojowe (Laserowa Broń Radiacyjna), czyli promienie śmierci. Trudno powiedzieć czy nazistowskim uczonym znany był efekt kwantowego wzmocnienia światła i - być może - chodzi tu tylko o pobożne życzenia hitlerowskich bonzów.
* V-12 czyli sztucznie tworzone chmury zapalające, co przypomina nam znane chociażby z wojny w Zatoce Perskiej bomby paliwowo-powietrzne, których efekt podobny jest do wybuchu jądrowego w miniaturze.
* V-13 - zdalnie sterowane latające bomby. Niemcy mieli coś takiego już w 1943 r! Była to bomba Mk-4 prowadzona falami radiowymi.
* V-15, tzw. "inteligentne" pociski artyleryjskie bądź rakietowe. Red. Bogusław Wróbel wyznaje pogląd, że V-15 było elektromagnetycznym działem skonstruowanym w zakładach Gesellschaft für Geratebau in Kleis bei Mittewald.
* V-16 czyli elektromagnetyczna rakieta Km-2. Czy nie przypomina to urządzenia latającego dzięki komorom oscylacyjnym prof. dr. inż. Jana Pająka? Czyżby hitlerowcy wpadli na ten pomysł już w 1942 r.? Jeżeli tak, to oznaczałoby, że idzie o dysk, bowiem żadna inna konstrukcja nie pasuje do teorii komór oscylacyjnych.
* V-17 czyli paraliżujące promienie. Najprawdopodobniej chodzi tu o poddźwięki o częstotliwościach poniżej 10 Hz. I tak: infradźwięki o częstotliwości 7 Hz zatrzymują pracę serca, zaś o częstotliwości tylko o 1 Hz większej zabijają człowieka w kilka sekund! Infradźwięki o częstotliwości 5 Hz i poniżej, mając odpowiednią moc, są w stanie rozwalić każdą konstrukcję budowlaną, od mostu lub wieżowca, aż po ciężkie bunkry. Czyżby chodziło o taką broń? Być może tak, ale jej działanie jest obosieczne. I tu rzecz ciekawa. Już na początku lat 30-tych nad zagadnieniem wykorzystania poddźwięków pracowali... sowieccy naukowcy!
* V-18 czyli elektronicznie wytwarzane błyskawice kuliste.
Nadal nie jesteśmy jeszcze na końcu listy. Prosimy czytelnika, aby uświadomił sobie ile z tych wynalazków zostało już wprowadzone w życie po II wojnie światowej i to bynajmniej nie z pożytkiem dla ludzkości, lecz na jej zgubę...
Wszystkie wymienione tu projekty od V-6 aż po V-18 były w stadium prototypu, a kto wie ile jeszcze takich pomysłów na wytworzenie jeszcze bardziej niszczących i efektywnych "broni obronnych" zrodziło się w czaszkach fanatycznych wyznawców Führera? Na to pytanie nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć ani teraz, ani w przyszłości.
Powyższa lista jest informacją bardzo niedoskonałą, bowiem różni autorzy - powołując się na różne źródła - niejednokrotnie sobie przeczą, już to z powodu dezinformacji niemieckiej, już z powodu dezinformacji w łonie samych Sprzymierzonych. Autorzy niniejszej publikacji wychodzą z założenia, że bez względu na to jak je zwał, ważnym jest, iż pomysły te w ogóle były wprowadzane w życie. I to jest w naszej pracy najważniejsze. Nas interesuje cała panorama zagadnienia, a detale zostawiamy historykom, bo od tego oni są.
Red. Bogusław Wróbel mniema, że V-7 miała trzy różne wersje: DM-1, 2 i 3, które testowano nad jeziorem Chimsee, zaś niedokończone prototypy DM-2 i DM-3 zostały przewiezione do USA w 1945 r. Na bazie konstrukcji DM, w zakładach Focke-Wulfa skonstruowano tzw. "skrzydlate koło" ("Treibflugel"), a z niego na wiosnę 1944 r. powstał doskonalszy model napędzany trzema silnikami rakietowymi "Lorin", uzbrojony w działo MK-103 i km MG-151. Miał to być samolot pionowego startu i lądowania. Tyle red. Wróbel. Skąd się wzięły takie oznaczenia, o tym później.
Istnieje możliwość, że niektórzy czytelnicy przypomną sobie coś jeszcze związanego z tą tematyką - mamy tu na myśli byłych więźniów obozów koncentracyjnych Hitlera lub GUŁagów Stalina na Syberii i w Kazachstanie. Być może niektórzy z nich widzieli na niebie latające dyski z kopułką w latach 1935 - 50. Jeżeli tak, to znaczy, że natknęli się na jedną z największych i najpilniej strzeżonych tajemnic Trzeciej Rzeszy...