niedziela, 19 lutego 2017

Kryptonim WUNDERLAND (3)



Rozdział 3: Tajemnice Kołobrzegu

* Sowieci w preludium "rakietowego lata" czyli Rosjanie w niemieckich bazach rakietowych * Skandynawski dylemat Hamleta: meteoryt czy rakieta? * Obiekt, który wystartował z morza * Pozaziemski sygnał w 1943 r.?*

Kiedy patrzymy na mapkę obrazującą pole działalności hitlerowskich uczonych, przemysłowców i wojskowych pracujących nad broniami V w Polsce, zauważamy, że na wybrzeżu polskiego Bałtyku istniały dwa obszary, dwa poligony niemieckich broni rakietowych. Z nich odpalano pociski rakietowe w 1944 r. nad środek Bałtyku, a po 1945 w kierunku Szwecji i innych krajów skandynawskich (poza Islandią). Po II wojnie światowej zajęli je Sowieci i korzystali z nich w swej niewypowiedzianej wojnie przeciwko krajom skandynawskim, co stało się bezpośrednią przyczyną powstania tzw. "skandynawskiej fali UFO", inaczej zwanej "skandynawskim rakietowym latem" w 1946 roku.
Informacja pochodząca z raportu Loren Gross jednoznacznie stwierdza, że:
Stolpmünde na wybrzeżu Bałtyku, znajdujące się w odległości 125 mil na wschód od Szczecina, jest tajną bazą rakietową, skąd Rosjanie odpalają "rakiety widma" i latające bomby na terytorium Szwecji - o czym opowiedział pewien młody Niemiec, który uciekł do Szwecji z sowieckiej strefy. Po zakończeniu wojny - opowiadał on - Rosjanie zabrali wszystko, co się tylko dało zabrać z Peenemünde do Stolpmünde, gdzie Niemcy mieli przedtem poligon broni rakietowych typu V. Uciekinier przysięgał na wszystko, że niejednokrotnie słyszał grzmot odpalanych rakiet lecących nad Bałtykiem w kierunku Szwecji...
Dalszym dowodem prawdziwości powyższych hipotez może być fotografia wykonana przez Szweda, pana Erika Reutesvärda w dniu 11 lipca 1946 roku, opublikowana przez tamtejsze dzienniki i brytyjski "The Daily Telegraph" z 12 lipca 1946 roku. Przedstawia ona fragment jakiegoś krajobrazu i... no właśnie - co? Upadek meteorytu? Być może. Szwedzcy specjaliści po dokonanej analizie fotografii orzekli, że u nasady widocznego na niej płomienia znajduje się jakiś ciemny przedmiot lecący p r z e d płomieniem. A zatem rakieta V! Niestety, zdjęcie nie jest zbyt udane i doprawdy trudno jest na nim dojrzeć to, co widzieli szewdzcy eksperci.
Co do Łeby, to nie mieliśmy żadnych dokumentów i innych dowodów materialnych na to, że w latach ’40 odbywały się tam testy broni V. Jednakże ta sytuacja zmieniła się od czasu, gdy w lipcu 1998 roku TVP pokazała reportaż o znalezionych tam wyrzutniach latających bomb. Ponadto, jeden z naszych znajomych, oficer Straży Granicznej, mjr. Andrzej B. z Łeby twierdzi, że Sowieci przejęli po faszystach łebską bazę, której później używali do odpalania swoich rakiet. Przeciw komu? Tego mjr. B. nie wiedział, ale my już wiemy, że przeciwko Szwecji w lecie 1946 roku.
Inną - z naszego punktu widzenia interesującą - przygodę przeżyli trzej żołnierze WOP-u, którzy w marcu 1953 r. w okolicy Kołobrzegu zaobserwowali nieznany obiekt podmorski (tzw. USO) typu NOTSUB-Id/DD. Zauważyli oni, że gładź morza silnie wzburzyła się w odległości ok. 200 m. od brzegu, a zaraz potem z tego miejsca wystrzelił brązowy, trójkątny obiekt, który wznosząc się po spirali osiągnął pułap 200 m. i odleciał na pełne morze, ku północy. Zeznanie to jest prawdziwe, ponieważ właśnie w ten sposób przebiega odpalanie pocisków rakietowych spod wody, z wyrzutni okrętu podwodnego. Najpierw następuje eksplozja ładunku gazowego, który wypycha rakietę z wyrzutni, a potem, po osiągnięciu przez nią powierzchni wody, następuje zapłon silnika głównego i odlot w pożądanym kierunku. Spiralny tor lotu w początkowej części trajektorii wynika z tego, że urządzenie żyrokompasowe autopilota jest w trakcie rozruchu, co powoduje lekkie odchylenia pocisku od kursu. Po całkowitym rozruchu żyropilota pocisk leci już bez przeszkód ku celowi. Ot i rozwiązanie całej tajemnicy.
Wbrew temu, co twierdzili włodarze Kremla, ZSRR prowadził badania nad stworzeniem broni rakietowo-jądrowej odpalanej z pokładów okrętów podwodnych już na początku lat ’50. Amerykanie prześcignęli Rosjan w tej dziedzinie tworząc całą klasę okrętów podwodnych uzbrojonych w rakiety, ale to nie znaczy, że Sowieci zasypiali gruszki w popiele! Wręcz na odwrót. Ich program badawczy był supertajny, a poligony w Ustce i Łebie szczelnie zamknięte przed Polakami. Tak więc, możemy się tylko domyślać, że to, co obserwowali ci trzej żołnierze w marcu 1953 roku, było powtórką akcji U-511 w sowieckim wydaniu.
Możliwe, że najbliższa przyszłość rzuci nieco więcej światła na działalność Sowietów w Polsce na poligonach wojskowych w miarę odtajniania dokumentów MON i MSWiA.
Poza tu wzmiankowanym odpalaniem rakiet spod wody, Kołobrzeg zapisał się trwale w historii broni V-7. Jeśli wierzyć Gerdowi Burde i jego dokumentalnemu filmowi pt. "Tajemnice Trzeciej Rzeszy", to w dniu 24 grudnia 1943 roku rozpoczęto działalność w ramach PROJEKTU ALDEBARAN. Dwa media z ezoterycznego towarzystwa "Vril": Marta Ortisch i kobieta o pseudonimie Sirgun tłumaczyły w czasie tajnego posiedzenia członków tego towarzystwa swe "readings", czyli parapsychiczne kontakty z pozaziemską cywilizacją pochodzącą z okolicy gwiezdnej Alderbarana (alfa gwiazdozbioru Byka). Ba, co więcej, "Vril" dysponował środkiem, który miał zaprowadzić do celu ich naukowych badań, a mianowicie dyskokształtnym pojazdem kosmicznym "Vril", latającym zarówno na zasadach klasycznych, jak i nietradycyjnych. Najciekawszym jednak było to, że ów dysk mógł z łatwością pokonać odległość 68 ly dzielących Ziemię od Alderbarana i jego hipotetycznej cywilizacji, która się odezwała za pośrednictwem mediów towarzystwa "Vril", nadając informację o swym istnieniu przez jakiś tunel czasoprzestrzenny, czyli de facto za pośrednictwem piątego wymiaru.
W przeciwieństwie do mediów "Vrila", my nie wiemy niczego o istnieniu cywilizacji Aldebarańczyków oraz nie twierdzimy, że ta cywilizacja istniała lub istnieje, ale jeżeli jakakolwiek cywilizacja z zewnątrz udzieliła hitlerowcom pomocy w dokonaniu zbrodni przeciwko ludzkości w czasie II wojny światowej i zgodziła się na to, żeby nazistowscy Übermenschen tworzyli nową rasę panów kosztem wymordowania kilkunastu milionów Untermenschen, to nie ma o czym właściwie mówić. Należałoby powołać kolejny Trybunał Norymberski...
Uważamy za całkowicie możliwe, że w okolicach Kołobrzegu testowano dyskoplany. Gdzie to dokładnie było, tego możemy się jedynie domyślać - choć prawie pewnym jest, że było to w Ustce i Łebie. Mogło to się odbywać również w innych miejscach. Tak czy owak, informacja o udanych eksperymentach z latającym dyskiem RSZ-7T (który możemy oglądać na obrazie pędzla Nicholsa), mówi całkiem wyraźnie o tym, że "ten statek przeszedł z powodzeniem próby pod bałtyckim niebem". A więc Bałtyk. Gdzie będziemy szukać dalej? Czy udamy się w kierunku wschodnim?