niedziela, 5 marca 2017

Kryptonim WUNDERLAND (12)



Rozdział 12: Niemiecki dyskoplan nad Pragą

* Latające fortece nad Pragą - pomyłka czy celowy nalot * Lot doświadczalny czy ewakuacja * Schriever i Habermohl w praskiej Avii * Palcem po mapie, czyli w poszukiwaniu zgobionego dyskoplanu *

 
Podstawową informacją, która może nam pomóc w odnalezieniu śladu niemieckiej cudownej broni Wunderwaffe V-7, jest doniesienie mjr. Rudolfa Lusara i Jurija Stroganowa, według których dyskoplan V-7 (model N-1) był wypróbowywany w okolicach Pragi Czeskiej. Ta lokalizacja wydaje się być bardziej niż prawdopodobna. Praha, którą ogłoszono miastem otwartym, była bardziej bezpieczna niż Peenemünde, które mimo silnej obrony przeciwlotniczej i osłony myśliwców, zostało zbombardowane przez Aliantów (a mimo to wciąż tam pracowano aż do 1945 roku). W praskiej firmie Avia-Junkers założono tajne biuro projektowe dyskoplanu V-7, w którym pracował niemiecki zespół konstruktorski i którego działalność znana była tylko kilku Niemcom i żadnemu Czechowi.

24 lutego 1945 roku dokonano rzekomo pierwszego lotu doświadczalnego dyskoplanu V-7. Nb. jeśli Czytelniku, zwróciłeś uwagę na pierwsze kadry filmu "Tylko dla orłów" w/g powieści Alistaira McLeana, to zapewne zapamiętałeś, że niemiecki generał przylatuje do Ädler Schloss zwyczajnym, dwuwirnikowym helikopterem. Tymczasem, w rzeczywistości był to właśnie dyskoplan V-7. Ciekawym jest fakt, że lot ów zbiegł się z nalotem na Prahę alianckiej wyprawy bombowej, która zbombardowała Dráżd’any, Vinhrady, Podskali, Karlovo Namesti i Emauzy. Ten fakt do tej pory wymykał się badaczom historii V-7 i nikt nie skojarzył sobie dat praskiego eksperymentu z datą nalotu na Dráżd’any i nie mówi o tym żadna encyklopedia II wojny światowej, do której mieliśmy dostęp. Nie ma też o tym żadnej wzmianki w literaturze wspomnieniowej. Czyżby Praha została omyłkowo wzięta za te nieszczęsne Dráżd’any i zbombardowana - a może chodziło o celowe zbombardowanie Pragi, ale powody są do dziś nieznane? Jeżeli jednak nie chodziło tu o Dráżd’any, to sprawa tego bombardowania automatycznie podpada pod tematykę niniejszej książki.

Dr. Ludvik Soućek przeprowadził swego czasu wywiad z byłym pracownikiem czeskiej załogi Avii, który wspomniał o dwóch niemieckich inżynierów-konstruktorów (którzy, jak już wiemy, byli specjalistami od dyskoplanów), inż. Habermohla i inż. Schriewera. Świadek pamiętał, że boisko futbolowe należące do fabryki zostało dokładnie wybetonowane przez żołnierzy Wehrmachtu. Była to zbyt mała powierzchnia, by służyć jako runway dla zwyczajnych samolotów. Po wojnie rozkuto tę betonową płytę, ale okazało się, że nia ma pod nią żadnych podziemnych przestrzeni, lecz skalny gruz służący jako fundament. Podejrzewamy, że po nalocie niemieckie dowództwo postanowiło przenieść gdzie indziej ten kompleks badawczy, prototypy maszyn oraz dokumentację.

Funkcjonariusz czeskiej straży przemysłowej opowiedział dalej o tym, że po ogłoszeniu alarmu lotniczego obaj konstruktorzy wyjechali służbowym mercedesem Avii, wraz z kierowcą, pomiędzy 1 a 2 po południu, a auto wróciło bez nich ok. 21. Można przypuszczać, że w tym czasie trwała ewakuacja dokumantacji tajnych broni, a szofer potem wrócił po dalsze rozkazy.

Tego samego wieczoru Niemcy zagonili wszystkich pracowników Avii do zaciemnionej hali i tam pilnowali ich do rana. Wydaje się, że w tym czasie przygotowano do odlotu prototyp V-7 tak, aby nikt z miejscowych nie mógł tego zobaczyć i pod osłoną nocy przemieścili go do innego zakładu. Wynikałoby z tego, że lot, który w/g Lusara i Stroganowa miał miejsce 24 lutego 1945 roku nie był zaplanowanym lotem doświadczalnym, lecz lotem ewakuacyjnym, który miał uchronić cenny prototyp przed dalszymi nalotami państw sprzymierzonych.

Ciekawe w jakim kierunku pojechało auto Schriewera? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi i często łamaliśmy sobie nim głowę. Zgadzamy się z poglądami dr. Soućka, że ponieważ mercedes był poza zakładami ok. 7 godzin, to stanowiło to 3,5 godziny w jedną stronę i w związku z tym jego pasażerowie znaleźli się nie dalej niż 200 km od Pragi.

Zatoczywszy na mapie krąg o promieniu 200 km wokół Pragi Czeskiej, okazuje się, iż Schriewer i Habermohl nie mogli pojechać na północ, ku Dráżd’anom, które były celem nalotów państw sprzymierzonych, ani na wschód, skąd nadciągała Armia Czerwona, do której dołączyła później II Armia Wojska Polskiego. Pozostaje zatem jedynie zachód i południe, gdzie Niemcy wywozili wszystko, co mieli najcenniejszego.

Tę lokalizację możemy sprecyzować. Jeżeli była to broń w fazie prototypu albo już w fazie produkcji, to należy się rozglądać za miejscem o dużym skupieniu przemysłu. W takim przypadku w grę wchodziłyby Tábor, Ćeskie Budziejowice i Plazeń. Jest jednak małe "ale"... Miasta te były stale bombardowane przez Amerykanów, dlatego - według zdania dr. Soućka - w rachubę może wchodzić tylko Cheb.