poniedziałek, 13 marca 2017

Kryptonim WUNDERLAND (17)



Rozdział 17: Geheime Reichsache Leitmeritz

* Podziemna fabryka w Litomericach * Firma Elsabe - fałszywe transakcje w rejestrze handlowym * Kolejne zagadki: podziemne zakłady Richard II i Richard III * Pojemniki na ciężką wodę? * Litomerice - sekret Rzeszy *


To o czym do tej pory napisano wcale nie daje nam stuprocentowej pewności co do miejsca, gdzie Niemcy jeszcze produkowali swe V-7. Rzecz w tym, że żadna z wymienionych tutaj fabryk i żaden z poligonów nie znajduje się niedaleko Pragi. Wszystkie dotychczas wymienione zakłady znajdowały się w odległości ponad 100 km od stolicy Czech. Dlatego teraz pozwolimy sobie zwrócić uwagę na podziemną fabrykę "Richard" w górskim masywie Czeskiego Pogórza Radobýl koło Litomeric i niedaleko Usti nad Labem. Miejscowość ta leży na pn. zach. od Pragi i jest oddalona od niej tylko o 54 km.

Większość historyków i publicystów, którzy zwrócili uwagę na to miejsce zaraz po wojnie twierdzi, że ten budowlany projekt "Richard" miał zabezpieczać przestrzeń produkcyjną dla firmy Elsabe. Firma ta była częścią koncernu Auto Union (dziś AUDI), a wytwarzała czołgowe silniki HL-230.

Ta informacja była sygnowana przez Ministerstwo Uzbrojenia i Materiałów Wojennych III Rzeszy. To ministerstwo poleciło przenieść fabrykę silników z Siegmaru, który był poważnie zagrożony alianckimi nalotami, do podziemi Litomeric. Jednakże fakt ten nie usprawiedliwia utajnienia całej sprawy i morderczego tempa tych przenosin, do których zaangażowano więźniów kilku obozów koncentracyjnych z organizacji VdA (Vernichtung durch Arbeit), co zainspirowało kilku autorów do wysnucia hipotezy, że chodziło o produkcję broni odwetowych V. My zaś zamierzamy udowodnić, że w grę mogła równie dobrze wchodzić produkcja latających dysków. Co na to wskazuje?

1 kwietnia 1944 roku praska centrala Gestapo wysłała do niemieckiego ministra d/s Czech i Moraw K.H. Franka prośbę o pozwolenie zwiększenia ilości więźniów zatrudnionych przy małej twierdzy Terezin na dwóch budowach o 2000 ludzi, a także o pozwolenie zwiększenia obsady wartowniczej załogi o kolejnych 180 SS-manów. Jednakże prośba ta została odrzucona pismem z dnia 29 sierpnia 1944 roku.
"Można [...] jeszcze generalnie wskazać na to, że policyjne więzienie w Terezinie wciąż zyskiwało na bezpieczeństwie od początku swego istnienia. Aktualnie jest to najsilniej strzeżone miejsce w całym Protektoracie. Poza tym realizuje się tam - jak wiadomo - różne projekty budowlane ważne ze względów wojskowych pod pieczą samego Reichsführera, które to prace mają całkowite pierwszeństwo."
 
Pismo "wie dort bekannt" adresowane do urzędu budownictwa z podpisem K.H. Franka jest wymowne, jednak nie bardzo wiemy, co się poza nim kryje. Gdyby udało się odpowiedzieć na to pytanie, mogłoby to nas naprowadzić na ślad niemieckich dyskoplanów V-7 w Czechach. Co zatem budowano w bliskości twierdzy w Terezinie?

Terezin leży w odległości zaledwie 3 km od Litomeric. W tym czasie cały przemysł lotniczy III Rzeszy przeniósł się pod ziemię, żeby uniknąć dywanowych nalotów bombowych. W związku z tym powstały plany sześciu gigantycznych, podziemnych zakładów lotniczych. Miały być one zbudowane na bazie betonowych schronów na wzór bunkrów dla okrętów podwodnych (doskonale pokazanych w filmie "Okręt") na atlantyckim wybrzeżu i miejsc odpalania rakiet V-2 (okolice Pas de Calais). W kwietniu Adolf Hitler osobiście powierzył to zadanie szefowi organizacji Todta z ministerstwa Speera, Xawerowi Dorschemu. Dorsch referował później Hitlerowi, gdzie mają być te fabryki zlokalizowane, ale stopień utajnienia był tak wysoki, że w spisach ministerstwa Speera one w ogóle nie figurowały. A przecież istniały! Może wybudowano je na czeskiej ziemi? Czy ten projekt nie był czasem tym, o czym pisało praskie Gestapo w sierpniu 1944 roku? Może znajdowały się koło Terezina?

Odpowiedź na to i inne pytania znajduje się w wypowiedzi Xawera Dorscha w jego zeznaniach przeciwko marszałkowi Milchowi w procesie norymberskim. Powiedział on ni mniej ni więcej, że jego fabryka miała być wybudowana ok. 50 km na północ od Pragi.

Terezin znajduje się dokładnie w tej odległości, a Litomerice 3 km dalej na północ. Co się tyczy fabryk w okolicach Pragi, to podziemny kompleks "Richard" dokładnie jak ulał pasuje do lokalizacji fabryki produkującej V-7, a nie - jak dotychczas sądzono - w Walterze w Jinovicach czy Aero w Vysocanach. Co może przemawiać przeciwko tezie, iż litomericka fabryka produkowała silniki do czołgów? Jest kilka argumentów i oto one:

1. Podziemna fabryka "Richard" należała do Elsabe GmbH z kapitałem zakładowym wartości 30 mln. RM, której celem istnienia była - według rejestru handlowego - produkcja i sprzedaż samochodów wszelkich typów. To oczywiście nie musi być prawdą. Niemieckie ministerstwo finansów wydało zarządzenie, by wpisywać do rejestru także fingowane przedsiębiorstwa oraz kryptonimy tajnych inwestycji, a to wszystko w celu skołowania służb wywiadowczych wroga. Nie istnieje zatem jednoznaczny dowód na to, że pod grzbietem Radobýla coś rzeczywiście było - tzn. było na pewno, ale co tam naprawdę produkowano, tego nikt nie wie.
2. W podziemiach Litomeric poza firmą Elsabe i jej "Richardem" wybudowano dalsze podziemia dla firmy Kalkspat, filii koncerny Osram i firm AEG oraz Simensa. Wszystkie te firmy miały swój udział w produkcji broni V. Budowa dla Elsabe stała się "Richardem I", budowa dla Kalkspatu, "Richardem II", do którego miała się przenieść także berlińska filia Osramu. Nie wydaje się nam, że to jest czyjś wymysł, ponieważ w tym czasie były już dawno zamiary przemieszczenia fabryk do podziemi w Hersbrucku k/Norymbergi i do Litomeric. Ciekawą jest także planowana budowa "Richarda III" - gdyby do niej doszło, to dla kogo ta fabryka byłaby przeznaczona i co miałoby tam być produkowane? Tymczasem nie wiemy nawet co naprawdę miało być produkowane w "Richardzie II" i "Richardzie III".
3. Gdyby Litomericka podziemna fabryka produkowała samoloty, to należałaby ona do kompetencji sztabu zabezpieczającego produkcję myśliwców (tzw. Jägerstab). I rzeczywiście! Budowy "Richardów I - III" podlegały SS-Gruppenführerowi dr. inż. Hansowi Kammlerowi, który zajmował się produkcją i uzbrojeniem rakiet V oraz ich wykorzystaniem.

Istnieje rozkaz mówiący o przeniesieniu fabryki silników czołgowych HL-230 z Siegmaru do Litomeric oraz późniejszy rozkaz Adolfa Hitlera z dnia 30 kwietnia 1944 roku o zmianie profilu produkcji tych zakładów, na mocy którego zamiast silników czołgowych produkowano tam samoloty myśliwskie.

Interesujące jest również porównanie architektury obu budów z innymi podziemnymi fabrykami i montowniami, które znajdowały się na terenie III Rzeszy. I tak np. główny zakład Mittelwerke Dora w górze Kohlstein koło Nordhausen służył wyłącznie do montażu tajnych broni rakietowych, zaś druga wielka filia, Laura, położona w Saafeld (w Turyngii), służyła do montowania i testowania jednostek napędowych do broni V. Krótko mówiąc, hale i korytarze kompleksu Litomerice (o całkowitej długości 36 km!) różniły się całkowicie od kompleksów Dory, Laury i innych podziemnych zakładów produkcyjnych III Rzeszy. Można powiedzieć, że w porównaniu z litomerickim gigantem, są one karzełkami.

Krążą mgliste legendy wokół tego, co być może produkowano w kompleksie "Richarda I i II". Jeden z zatrudnionych tam więźniów wspomina o składowanych tam silnikach rakietowych. Inny zaś świadek, fizyk jądrowy, w basenach i pojemnikach usytuowanych w jednej z hal rozpoznał... elektrolizery do produkcji ciężkiej wody. Czy to fantazja, czy fakty?

W każdym z tych przypadków powstaje pytanie, czy te podziemne hale i korytarze zapadły się same w ciągu tego pólwiecza, czy może żołnierze Wehrmachtu wysadzili je w ostatnich dniach wojny? A może ktoś pomógł im się zapaść już po wojnie?

W połowie 1995 roku dr. Jasenský dostał list od człowieka, który miał okazję widzieć przestrzenie skalne wykute przez więźniów obozów koncentracyjnych w Terezinie i Litomericach, a także część podziemnej fabryki "Richard". W swym liście pisze on, co następuje:
"Według relacji świadka ze Związku Bojowników Antyfaszystowskich, byłego więźnia, który przeżył masakrę w kompleksie "Richard" (na ciężarównce przykryty zwłokami zamordowanych kolegów) [...] byli jeńcy, którzy pracowali w halach produkcyjnych lub przy budowie "Richarda" zawsze zmieniani co pewien czas przez nowych więźniów. Mordowano ich wraz z całym oddziałem strażniczym. Tuż przed końcem wojny hitlerowcy wysadzili cały kompleks w powietrze, aby zgodnie z taktyką spalonej ziemi, nic nie zostało. Grzbiet Radobýlu jest ze skał wapiennych i dzięki temu po hitlerowskich budowlach nie został nawet kamień na kamieniu. Stropy spadły na posadzki i zostały jedynie betonowe dźwigary. Do dziś są jeszcze widoczne resztki torów, kilka korytarzy i hal. W latach ’60 prowadziła tam badania CSLA (Czeska Armia Ludowa) i każdy żołnierz musiał podpisać dokument, że bierze w tej akcji udział na własne ryzyko. W latach 1970 - 1989 prowadziły tam badania różne instytucje i firmy, o czym był nawet nakręcony serial telewizyjny. Zakończył się on śmiesznie, zaś do publicznej wiadomości podano w 1989 roku, że nie znaleziono niczego, co mogłoby być podstawą do dalszego finansowania badań tych podziemi."

No cóż, sądzimy, że nie trzeba do tego już niczego dodawać.