poniedziałek, 20 marca 2017

Kryptonim WUNDERLAND (20)



Rozdział 20: Europa po deszczu

* "Europa po deszczu" * Ghost-rockets - rakiety widma * 997 przypadków płk. Jacobssona * 20 tys. rakiet V w rękach Rosjan * Stalin a panopticum na skandynawskim niebie * Rozwiązanie zagadki pewnego porwania *


Tytuł tego rozdziału zapożyczyliśmy od słynnego obrazu "Europa po deszczu" słynnego malarza-surrealisty Maxa Ernsta, który jest jego protestem przeciwko wojnie, śmierci i przemocy. Przejmujący jest ten obraz przedstawiający Europę po deszczu ognia, stali i po ognistym Armageddonie wojny. Europa po II wojnie światowej przedstawiała żałosny widok. Tylko ziemie Szwajcarii, Szwecji i Portugalii wyglądały jak wyspy normalności w świecie, który oszalał - w oceanie ruin, zgliszcz i ludzkiego cierpienia. I właśnie wtedy, kiedy wszyscy myśleli, że najgorsze za nami, nad Szwecją pojawiło się widmo strachu przed kolejną wojną.

W czerwcu 1946 roku nad Skandynawią pojawiły się jakieś dziwne latające obiekty. Nawano je "geist-rakäterna lub "spök-rakäterna" w Skandynawii, "ghost-rockets" w krajach anglosaskich i "rakiety-widma" w Polsce, zaś na Słowacji "rakety-prizraký" oraz "rakety duchou" w Czechach, ponieważ wyglądały jak dziwne cygara z krótkimi skrzydełkami i pojawiały się nagle jak... widma. Naliczono ich ok. 30 - jak zarestrowała szwedzka policja i wojsko - do dnia 9 lipca 1946 roku.

Tego dnia w godzinach popołudniowych w centralnej Szwecji zaobserwowano na przestrzeni 500 km przelot dziwnego, żarzącego się ciała. Wojsko i policja zebrały ponad 250 doniesień o tym fenomenie, ale tylko jednemu ze świadków udało się zrobić zdjęcie. W związku z tym wydarzeniem mówiło się o "nowych rodzajach napędu", "rakietowych próbach w ZSRR" itp. Inny punkt widzenia reprezentował renomowany dziennik "The Daily Telegraph", który opublikował zdjęcie wykonane przez świadka, Erika Reutesvärda, z komentarzem w takim duchu:
"Szwedzki Forsvässtaben wziął się za tę sprawę zupełnie serio, czemu się nie można dziwić, bowiem Szwedzi nie mieli najlepszych doświadczeń z niemieckimi broniami V. W czasie wojny na szwedzką ziemię spadły cztery bomby odrzutowe V-1 i jedna rakieta V-2. Ich resztki pieczołowicie zebrano i po przebadaniu odesłano do Wielkiej Brytanii."

Już następnego dnia, 10 lipca, Forsväesstaben powołał komisję śledczą, na czele której stanął płk. Bengt Jacobsson. Powołał on do swojej grupy najlepszych specjalistów z sił powietrznych i marynarki wojennej, wywiadu, tajnej policji politycznej i radiokontrwywiadu.

Pierwszą czynnością komisji Jacobssona było uspokojenie histerii panującej w szwedzkich mediach. Wszystkie informacje o obserwacjach UFO nad Szwecją utajniono i zamknięto w szafach pancernych MONu. Nie był to pierwszy i ostatni przypadek utajnienia faktu istnienia NOLi w historii ludzkości. Potem komisja przystąpiła do systematycznej pracy, co bynajmniej nie oznacza, że była ona efektywna. Tajemnicze "aniołki" - jak je nazywali Amerykanie - tymczasem latały sobie po szwedzkim niebie i wysiłki zmierzające do zlokalizowania punktu ich startu i pochodzenia spełzły na niczym.*

--------------------------------------
* Szerzej na ten temat napisałem w książce „Powojenne losy niemieckiej Wunderwaffe” (Warszawa 2008), do której odsyłam Czytelnika.