22 listopada 2022

Tajemnica obiektu Theta (7)

 

19/20.IX, noc

 

- Obijacze na burtę – krzyknąłem do Silvii – przygotuj cumy.

- Aye, aye – odpowiedziała. Tymczasem jacht podszedł do nas i ustawił się w dryfie burta w burtę z nami. I rzecz dziwna, nie słyszeliśmy odgłosu pracy jego silników, a przecież musiały być potężne zważywszy jego wielkość i wypór…

- Jakiś bezgłośny napęd? – pomyślałem.

Ale potem wszystko potoczyło się szybko. Dwóch facetów przeskoczyło na pokład Kaszalota.

- Czy możemy wejść na pokład? – zapytał jeden z nich najczystszą polszczyzną.

Roześmialiśmy się. Sytuacja stawała się zabawna.

- Już weszliście – oznajmiłem – witamy na pokładzie Kaszalota, jednostki Stacji Ratownictwa Zwierząt Morskich na Kattegacie i Skagerraku.

- Profesor Marcin Milczarek i Daniel Laskowski z MY Atlantis MMXX. Reprezentujemy Komitet Dziewiętnastu…

 

Siedzimy w kokpicie Kaszalota jeszcze ogłuszeni tym, co od nich usłyszeliśmy. Milczarek i Laskowski wrócili na swój jacht i po chwili odbili od burty naszego stateczku biorąc kurs na Göteborg. To, co nam powiedzieli całkowicie nas znokautowało. Okazało się, że Komitet Dziewiętnastu to organizacja walcząca z pogrobowcami Hitlera i Stalina zaszytymi w Ameryce Południowej i rozciągający swoją brunatno-czerwoną sieć na całym świecie. Większość aktów terroru i sabotażu na naszym globie to ich robota. Ale to jeszcze nie koniec – było kilka prób zorganizowania ludziom końca świata, Agmagedonu i Dnia Sądu Ostatecznego, które im udaremniono. I to nie tylko w naszych czasach!  Ich czerwono-brunatne macki przeniknęły wszędzie, znajdują się w każdym parlamencie i rządzie! Tajemnicze, do dziś dnia nie rozwikłane zabójstwa i zamachy na całym świecie, to ich robota. I walką z nimi zajmuje się Dziewiętnastka. To, czego świadkami byliśmy dzisiejszego wieczoru też się wpisywało w ten schemat – obiekt Theta miał na pokładzie unikalną aparaturę łączności międzyplanetarnej, na którą – jak widać – neonaziści z Twierdzy Andyjskiej mieli chrapkę. A miało to posłużyć bezpośredniej łączności pomiędzy różnymi miejscami w Czasie. Na szczęście Theta rozgrzała się za bardzo i eksplodowała w momencie zetknięcia z wodą i U-25 nie był w stanie jej wydobyć. I co najciekawsze, to że my zostaliśmy w to wciągnięci i teraz musimy w tym uczestniczyć…

*

Leżymy z Fie na jej tapczanie. Ona przytula się do mnie, a ja głaszczę jej długie, ciemne i połyskliwe włosy sięgające jej na plecy, i pachnące czymś gorzkawym i przyjemnym. Niby jest nam cudownie, ale w środku czujemy niepokój. Po raz pierwszy w życiu poczułem tak dobitnie ciężar odpowiedzialności – za Fie, za siebie, za cały świat.

- To ty jesteś dla mnie całym światem – powiedziała wtulając się we mnie swym ciepłym, nagim ciałkiem. Przygarniam ją mocno i się całujemy. Powoli, słodko, podniecająco.

- Jakie to fajne – myślę – że najprzyjemniej człowiek czuje się nagi, bez jakichś sztucznych ograniczeń, konwenansów, kindersztuby i innych ograniczników tak bardzo uprzykrzających nam życie.

- Znowu się zamyśliłeś – słyszę jej szept.

- Jakoś nie mogę bez tego żyć… - mruknąłem. – Ty też jesteś dla mnie całym światem. Banał, ale…

- Nie chcesz się kochać? – zapytała wprost.

Pokręciłem głową.

- Fie, kochana, po tym wszystkim, co dzisiaj usłyszałem…

- Ja też. Ale teraz też jest dobrze. Mamy siebie i jesteśmy razem.

- Ciekawy jestem, jak znosi to Syl…

- Chyba już śpi. Ty też spróbuj zasnąć.

Spróbowałem. W rezultacie to ona zasnęła a ja nie zmrużyłem oka, póki świt nie zaróżowił nieba na wschodzie. Wtedy odjechałem w objęcia Morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz